Koronawirozy – choroby ludzi i zwierząt?

dr Maria Serdyńska
dr n.med. inż. Maria Serdyńska

Koronawirusy atakują nie tylko ludzi, ale także zwierzęta, w tym konie. Co wiemy o koronawirozach i czy przebywając wśród zwierząt możemy czuć się bardziej bezpieczni, czy może bardziej narażeni na takie infekcje?

11 marca 2020 roku ogłoszono pandemię  COVID-19 co jak się okazuje wpłynęło znacząco na nasz tryb życia. Analizie oceny jakości życia poddano także właścicieli i hodowców koni, jeźdźców amatorskich i zawodowych zamieszkujących Wielką Brytanię, w której około 3 mln obywateli regularnie jeździ konno. Ankieta internetowa składająca się z 17 pytań została rozesłana do 6259 osób za pośrednictwem serwisów społecznościowych poświęconych jeździectwu, aby ustalić wpływ COVID-19 na zarządzanie ośrodkami hodowlanymi, stajniami  oraz na interakcje między człowiekiem a koniem. 

W przypadku większości ankietowanych (> 65%), odnotowano poważne zmiany w funkcjonowaniu ośrodków i interakcjach koń-człowiek. Ograniczenia dotyczące dystansu społecznego i odwiedzin zostały wprowadzone w większości stajni, ale prawie połowa nie zapewniała protokołów dezynfekcji rąk lub dezynfekcji dla wspólnych obszarów / sprzętu, aby zapobiec zakażeniom  między użytkownikami. Skutki finansowe pandemii w połączeniu z ograniczonym dostępem do lekarzy weterynarii spowodowały, że właściciele wyrazili obawy,
o zdrowie i dobrostan koni. Właściciele koni uważali również, że ograniczone możliwości interakcji z ich zwierzętami  negatywnie wpływają na ich zdrowie psychiczne i samopoczucie. Nagłe ograniczenie kontaktu z ulubionymi zwierzętami a także rekreacji w terenie zwiększyło poziom odczuwanego stresu, samotności, odsetek stanów depresyjnych i spadków samooceny.

Nazwa koronawirus odzwierciedla specyficzny wygląd zakaźnych cząsteczek wirusa- wirionów. Na ich  powierzchni znajdują się liczne kolcowate wypustki utworzone przez białko strukturalne, które pojedynczo przypominają małe korony, w nagromadzeniu zaś otaczają wirion niczym girlanda.


W obrazie z mikroskopu elektronowego nagromadzenie tych wypustek na powierzchni całego wirionu przypomina obraz strefy halo czy też  korony słonecznej, stąd zapożyczone z greki i łaciny nazewnictwo corona– korona, wieniec. Biorąc pod uwagę niezwykłą zmienność genetyczną koronawirusów i spory potencjał zakaźny można dodać, że mogą śmiało ubiegać się o przypisaną im w nazwie koronę  jako symbol dominacji wśród czynników zakaźnych. Owa zmienność genetyczna wynika z budowy i biologii wirusa. Po pierwsze są to wirusy zbudowane z jednej, bardzo labilnej nici RNA, stanowiącej jeden
z największych genomów wirusowych. Ta „ długa nić” w dwóch trzecich koduje enzym odpowiadający za replikację czyli namnażanie wirusa. Ponadto nie posiada mechanizmów naprawczych, które w nowo powstających cząsteczkach wirusa usuwały by „błędy” nie występujące w budowie cząsteczki macierzystej. To pozorna ułomność staje się trudną do pokonania bronią wirusa, pozwalając mu na zmiany właściwości biologicznych a co za tym idzie adaptację do życia w organizmach nowych gospodarzy, dodatkowy tropizm tkankowy powodujący nieznany wcześniej zakres objawów czy unikanie odpowiedzi immunologicznej.

O koronawirusach mówi się od lat 60 XX wieku, a stale rosnąca liczba ich przedstawicieli doprowadziła do utworzenia podziału rodzajowego na alfakoronawirusy, betakoronawirusy, deltakoronawirusy
i gammakoronawirusy. Do 2020 roku oficjalnie zidentyfikowano 45 gatunków koronawirusów. Powyższy podział słusznie sugeruje szerokie rozpowszechnienie koronawirusów w świecie zwierząt, co przy rosnących okazjach do kontaktów między człowiekiem a innymi gatunkami z ingerencją w dotychczas zarezerwowane tylko dla nich biotopy, warunkuje powstawanie i rozprzestrzenianie się infekcji międzygatunkowo. 

Wspomniany powyżej podział zakłada, że alfa i betakoronawirusy dotyczą wielu gatunków ssaków, gamma ptaków a deltakoronawirusy stwierdzono dotychczas u ptaków, trzody chlewnej i kotów bengalskich. Za pierwotny rezerwuar koronawirusów uważa się nietoperze, których habitat a więc zagęszczenie populacyjne, nawyki grzędowe oraz  migracje są idealnymi dla przetrwania wirusa. Mimo tego, nie udowodniono by sam nietoperz był źródłem bezpośredniej infekcji dla człowieka, z reguły w tym łańcuchy istnieją gatunki pośrednie jak w przypadku SARS-CoV1 – łaskun chiński, ryjonos piżmowy i jenot. Bezpodstawnym jest także twierdzenie, że człowiek jest ostatnim organizmem w łańcuchu zakażeń koronawirusowych. Na podstawie obserwacji transmisji wirusa COVID-19 ( SARS-CoV2) z wiosny 2020 roku wiadomo, że człowiek może zakażać inne zwierzęta, zwłaszcza te pozostające z nim w bliskim kontakcie jak koty domowe. Opisano także przypadek zarażenia SARS-CoV2 lwów i tygrysów utrzymywanych w nowojorskim ZOO przez ich opiekuna – bezobjawowego nosiciela. 

Nie można zatem stwierdzić, że zakażenia koronawirusowe są dla człowieka typową zoonozą czyli chorobą odzwierzęcą, choć niektóre ze szczepów bytują i mutują w organizmach innych  kręgowców. Człowiek koronawirusami zaraża się praktycznie tylko w obrębie własnej populacji jak obserwujemy to w przypadku banalnych, towarzyszących nam od wieków przeziębień sezonowych wywołanych przez koronawirusy czy SARS (Severe Acute Respiratory Syndrom- ciężki, ostry zespół niewydolności oddechowej). Proces transformacji wirusa umożliwiający jego rozprzestrzenienie się na skale aktualnie obserwowanej pandemii wymaga odpowiednich, wieloetapowych zmian zarówno w biologii samego wirusa jak i populacji która ulegnie zainfekowaniu. Niezależnie od tego czy będzie to populacja ludzka czy zwierzęca, bardzo wiele zależy od tzw. współczynnika reprodukcji określającego ile osobników zdrowych zostanie zainfekowanych przez jednego osobnika chorego. Jeśli wskaźnik ten jest <1 oznacza to, że transmisja jest zanikająca. Tak dzieje się w przypadku wielu chorób infekcyjnych wywoływanych przez patogeny o np. słabym potencjale transmisyjnym, w innym przypadku całe populacje ludzi
i zwierząt trapione były by niekończącymi się epidemiami, przekazywanymi sobie międzygatunkowo i prowadzącymi do ich wymarcia. 

Nie na wszystkie typy koronawirusów wyprodukowano szczepionkę ale i nie podjętym jeszcze tematem jest nabywanie odporności na zakażenia koronawirusowe poprzez kontakt ze zwierzętami (na zasadzie „naturalnej szczepionki”). Wiadomo, że zidentyfikowany w 2003  koronawirus infekujący drogi oddechowe psów (CRCoV) jest bardzo blisko „spokrewniony” z koronawirusem CoV-OC43 powodującym klasyczne przeziębienie u ludzi oraz koronawirusem bydlęcym (BCoV) powodującym trzy różne obrazy kliniczne infekcji ( zakażenie układu oddechowego, zimowa dezynteria oraz biegunka cieląt).

Co więcej na podstawie obserwacji włoskich wiadomo, że psi koronawirus oddechowy posiada trzy wspólne z COVID-19 powierzchowne fragmenty antygenowe, których zbieżność kształtuje się na poziomie od 80 do 100% a co stawia go jako model badawczy w pracach nad opanowaniem epidemii.  

Czy zatem przebywając wśród zwierząt możemy czuć się bardziej bezpieczni czy bardziej narażeni na infekcje koronawirusowe? Z pewnością zachowując zdrowy rozsądek i zasady higieny czerpiemy więcej korzyści z towarzystwa zwierząt niż narażamy się na szerzenie chorób, co więcej uodparniamy się na wiele z nich wzbogacając chociażby własny mikrobiom i stymulując układ odpornościowy . Jeśli nie będziemy brutalnie ingerować w środowisko życia zwierząt dotychczas nie mających bliskich relacji |z człowiekiem i zwierzętami mu towarzyszącymi a także zaburzać równowagi ekosystemów wykluczając z nich pewne gatunki, możemy spać spokojniej.

Mutacje wirusa w warunkach naturalnych nie zachodzą tak gwałtownie by od razy wywołać masowe zachorowania u ludzi. Spośród wszystkich kopytnych to tylko wielbłądy wymienia się jako gatunek transmitujący  patogenny dla ludzi koronawirus, który wywołał epidemię MERS- CoV w 2012 roku w obrębie Półwyspu Arabskiego
i w kilku ogniskach Azji i Europy. Do przeniesienia wirusa dochodziło na drodze bezpośrednich kontaktów z wielbłądami jak i z produktami pochodzenia wielbłądziego jak mleko czy mocz, stosowany jako tradycyjny medykament.  Jak zatem umieścić w tym obrazie zwierzęta wyjątkowe i nam szczególnie bliskie – konie ?


Piśmiennictwo:

  1. Zhao, S.; Smits, C.; Schuurman, N.; Barnum, S.; Pusterla, N.; van Kuppeveld, F.; Bosch, B.-J.; van Maanen, K.; Egberink, H. Development and Validation of a S1 Protein-Based ELISA for the Specific Detection of Antibodies against Equine Coronavirus. Viruses 201911, 1109. 
  2. Pusterla N, Vin R, Leutenegger CM, Mittel LD, Divers TJ. Enteric coronavirus infection in adult horses. Vet J. 2018;231:13-18. doi:10.1016/j.tvjl.2017.11.004
  3. Williams, J., Randle, H., & Marlin, D. (2020). COVID-19: Impact on United Kingdom Horse Owners. Animals : an Open Access Journal from MDPI, 10.
  4. Mattei D, Kopper J, Sanz M. (2020). Equine Coronavirus-Associated Colitis in Horses: A Retrospective Study. Journal of Equine Veterinary Science. 87. 
  5. Miszczak F, Tesson V, Kin N, Dina J, Balasuriya UB, Pronost S, Vabret A. First detection of equine coronavirus (ECoV) in Europe. Vet Microbiol. 2014 Jun 25;171(1-2):206-9
  6. Manship A, Blikslager A, Elfenbein J. (2019). Disease features of equine coronavirus and enteric salmonellosis are similar in horses. Journal of Veterinary Internal Medicine. 33. 10.1111/jvim.15386.
  7. Gliński Z., Koronawirus zagrożeniem dla hodowli koni, Życie Weterynaryjne, 2020, 95 (5), 269-272
  8. Nemoto M, Schofield W, Cullinane A. The First Detection of Equine Coronavirus in Adult Horses and Foals in Ireland. Viruses. 2019;11(10):946. Published 2019 Oct 14. doi:10.3390/v11100946

Publikacja w całości :

“Hodowca i Jeździec” – kwartalnik – Wydanie – Rok XXI Nr 1 (68) Zima 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *